„Ostatni zakręt” Sandra Becmer
Veronica Evans po raz kolejny staje w obliczu wyzwań, które sprawiają, że każdy kolejny zakręt jej życia staje się dla niej niezwykle trudny do pokonania. Pomimo siły i determinacji coraz bardziej doskwiera jej poczucie samotności, którego nie potrafi pokonać. Ale nowo poznane osoby dodają jej życiu tempa, zwłaszcza pewien tajemniczy szatyn.
Czy odwaga, by ponownie otworzyć się na uczucia, wystarczy, by pokonać bariery przeszłości?
Czy jej serce znów zabije mocniej, skoro Mason Davis nie daje o sobie zapomnieć?
Czy bohaterowie odważą się, aby ponownie sobie zaufać?
Czy w końcu zdołają znaleźć wzajemne szczęście?Ostatni zakręt na ich drodze życia może być kluczem do zrozumienia, że prawdziwe szczęście tkwi w odwadze oraz zaufaniu.
Źródło opisu: https://www.proszynski.pl/product/ostatni-zakret

#Współpraca reklamowa
Moje kochane moliki, dzisiaj zabieram Was moim czytelniczym autobusem i ruszamy pełnym gazem na tor motokrosowy, gdzie czeka na nas nie byle kto, tylko niepokonana mistrzyni, znana wszystkim jako Ghost, czyli niezrównana Veronica Evans. Czy jesteście gotowi na spotkanie z prędkością, pasją i miłością? Jeśli tak, to zapraszam was na krótką opinię.
Veronica, w niektórych kręgach bardziej znana jako Ghost, to niekwestionowana królowa toru. Mason to jej największy konkurent, którego tak naprawdę los nie oszczędzał od najmłodszych lat. Razem zaś tworzą wybuchową mieszankę, której nie sposób zignorować. Choć wydarzenia z poprzedniego tomu mocno odcisnęły piętno na tej dwójce, muszę się Wam przyznać bez bicia, nie wiedziałam, że to jest część dylogii. Sięgnęłam po „Ostatni zakręt” zupełnie nieświadoma, że to kontynuacja, ale mimo to odnalazłam się w tej historii bez najmniejszego problemu.
Zarówno panna Evans, jak i Davis to młodzi ludzie po przejściach, z ogromnym bagażem, który trudno udźwignąć. Veronica zmaga się z trudną relacją z matką i wciąż nie potrafi pogodzić się ze śmiercią ojca. Mason również nie miał lekko, a nagłe pojawienie się jego matki tylko jeszcze bardziej komplikuje sprawy. Nad ich losami wisi cień tajemniczego stowarzyszenia Czarnej Róży oraz wróg z przeszłości, który może zaatakować, oczywiście w najmniej spodziewanym momencie.
Choć początkowo Mason nie zdobył mojej sympatii, wydawał mi się wulgarnym gówniarzem, to z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej podbijał moje czytelnicze serce, serio. Jego decyzje, zwłaszcza ta najtrudniejsza, dosłownie zwaliła mnie z nóg i za to należą mu się ogromne brawa.
„Ostatni zakręt” odbieram jako młodzieżówkę, choć bohaterowie są dość dojrzali, jak na uczniów. Jak to właśnie bywa w takich książkach, całość jest odrobinę wyidealizowana: jak miłość to na zabój, jak przyjaźń to tylko na zawsze i bez względu na wszystko, jak lojalność to bez granic. I właśnie to nadaje takim historiom piękna i uroku.
Styl autorki jest miły, lekki i przyjemny. Czyta się ją błyskawicznie, a liczne zwroty akcji sprawiają, że trudno się od niej oderwać i tu uwaga — niezależnie od wieku. Spędziłam z tą książką naprawdę miły czas i z czystym sercem polecam ją każdemu, kto szuka emocjonującej jazdy po torze wyścigowym pełnym pięknej miłości, prawdziwej przyjaźni, dramatycznych momentów i walki o własne szczęście. Ja ze swojej strony polecam.
Za możliwość poznania tej historii bardzo dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.


„Ostatni zakręt” do kupienia na Bonito