„Darkness. Teraz albo nigdy” Kinga Paulina Zabiega
Lizzy dorastała w świecie, w którym strach i śmierć były codziennością. Nigdy nie chciała być jego częścią, ale jako córka nowojorskiego bossa mafii musiała godzić się na poświęcenia. Gdy została zmuszona do małżeństwa z synem najgroźniejszego wroga jej rodziny, jej świat rozpadł się na kawałki.
Weston Keller to bezlitosny, zimny i niebezpieczny mężczyzna, który rządzi londyńskim półświatkiem. Uosabia wszystko to, czego kobieta nienawidzi i przed czym pragnęła uciec. Ich małżeństwo nie ma nic wspólnego z uczuciem, a Lizzy szybko odkrywa, że w nowym świecie czeka na nią samotność, kontrola i codzienność przesiąknięta brutalnością.
Z dnia na dzień musi nauczyć się żyć w cieniu męża, wśród tortur, nielegalnych interesów i lojalności, która bywa zabójcza. A jednak to właśnie przy nim odkrywa, jak cienka bywa granica między nienawiścią a fascynacją, jak łatwo zatracić się w świecie, w którym uczucia mogą być największą słabością.
Uwięziona pomiędzy obowiązkiem wobec rodziny a pragnieniem wolności, staje przed pytaniem, którego nie da się dłużej unikać: gdzie kończy się lojalność, a zaczyna prawo do własnego życia?
W grze, gdzie zdrada oznacza śmierć, a każdy ruch ma swoją cenę, Lizzy musi znaleźć siłę, by nie zatracić samej siebie. Bo stawką nie są już tylko układy i honor – stawką staje się jej serce.
Źródło opisu: https://wydawnictwomagiaslow.pl/produkt/darkness-teraz-albo-nigdy-outlet/

#Współpraca recenzencka
Hejka, moje zaczytane Moliki. Po długich dniach zimowej hibernacji, kiedy w końcu nie tylko zaświeciło słońce, ale też zrobiło się cieplej, zatęskniłam za Wami i próbuję wygrzebać się ze swoich ogromnych zaległości. Dlatego dzisiaj przyjeżdżam do Was swoim książkowym autobusem. Wiecie doskonale, że czytam głównie romanse, a te mafijne od kilku lat niezmiennie należą do moich ulubionych. Dziś chciałabym Wam krótko opowiedzieć o kolejnej książce właśnie w tym mrocznym klimacie.
Z każdym ulubionym motywem jest zawsze tak samo, niezależnie od tego, czy mówimy o filmie, czy o książce, pewne schematy po prostu będą się powtarzać. I w sumie to jest w tym najlepsze, bo przecież dlatego dany motyw tak lubimy, prawda? Ale…. w takim przypadku istnieje ogromne ryzyko, że niczym nowym nas już nie zaskoczą i wpadną do worka pt. „przeczytałam, ale za tydzień nie będę jej nawet pamiętać”. Jednak od czasu do czasu zdarzają się prawdziwe perełki, które zdecydowanie wybiją się na tle innych i zostają w pamięci. Jak myślicie, jak było w przypadku Darkness? Czy przepadnie ona w niepamięci, czy wręcz przeciwnie, okazała się ukrytą perełką?
Zanim Wam jednak odpowiem, powiem w ogólnym skrócie, o czym właściwie jest ta historia. Poznajemy młodziutką Lizzy, córkę bossa nowojorskiej mafii, która zgodnie z wolą ojca ma poślubić mężczyznę, którego rodzina jest odpowiedzialna za śmierć jej matki. Sam fakt aranżowanego małżeństwa jest trudny, a co dopiero małżeństwo z kimś, kto pośrednio przyczynił się do utraty najważniejszej osoby w jej życiu. Lizzy zawsze chciała od tego uciec, ale w jej świecie to niestety niemożliwe. Weston z kolei to mężczyzna bezwzględny, chłodny i niebezpieczny, który trzęsie londyńskim półświatkiem. Mimo że nic ich nie łączy i każde z nich pragnie czegoś innego, biorą ślub i zaczynają wspólną drogę. Czy będzie usłana różami? Od razu mogę Wam powiedzieć, że nie. A jaka będzie dokładnie? To już musicie sprawdzić sami.
A teraz najważniejsze. Przeczytałam tę książkę na początku miesiąca i choć ostatnie dwa tygodnie miałam tak zabiegane, że dosłownie nie miałam czasu na nic (jeśli znacie sposób na rozciągnięcie doby, koniecznie mi go zdradźcie!), to musiałam chwilę posiedzieć i zastanowić się, co o niej sądzę. Czy mi się podobała? Zdecydowanie tak. Czy spędziłam z nią dobry czas? Bez dwóch zdań. Czy czyta się ją szybko? Oczywiście. Bardzo spodobało mi się podejście autorki do motywu aranżowanego małżeństwa. Lizzy nie rozpaczała, nie dramatyzowała, nie użalała się nad sobą. Robiła wszystko, by to małżeństwo naprawdę miało szansę się udać. Podziwiam ją za to, że się nie poddawała, choć Weston zdecydowanie jej tego nie ułatwiał. Krok po kroku burzyła jego mur, który jak łatwo się domyślić nie powstał bez powodu, a za sprawą ojca, który wypaczył jego postrzeganie miłości. Dodatkowo książka, mimo że momentami erotyczna i osadzona w mafijnym klimacie, nie jest wulgarna, co zdecydowanie działa na jej korzyść. Romans jest, mafia jest, intrygi są, zwroty akcji są, elementy dramatyczne również, ciekawi bohaterowie, obecni, a do tego fabuła nie jest banalna. Czego chcieć więcej? Ja szczerze polecam.
Za egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję autorce.


„Darkness. Teraz albo nigdy” do kupienia na Bonito