„Plan Błogosławiony” Dariusz Gieroń
KIEDY BÓG NIE ZSYŁA CUDÓW, POTRZEBNY JEST… PLAN B.
Sensacyjna powieść pełna czarnego humoru, nieoczekiwanych zwrotów akcji i bohaterów balansujących między świętością a grzechem.
Janusz ma dobre serce i plan, który z pozoru wydaje się prosty – jedno porwanie, szybki okup, żadnych ofiar. Nie jest to do końca zgodne z kapłańską rutyną, ale przecież Bóg widzi intencje. Trzeba zmienić świat, w którym młodzież częściej trafia do monopolowego niż do kościoła.
Wszystko komplikuje się w chwili, kiedy ojciec porwanej zatrudnia Kosina – byłego kontrterrorystę, człowieka, który nie ufa nikomu, nie cofa się przed niczym i ma własną definicję sprawiedliwości.
Źródło opisu: https://wydawnictwohh.pl/index.php/produkt/plan-blogoslawiony-dariusz-gieron/

#Współpraca recenzencka
Kochane moje moliki, dziś przybywam swoim małym autobusikiem z krótką opinią na temat intrygującej książki. „Plan Błogosławiony”, bo taki właśnie nosi tytuł i muszę przyznać, że nie jest on wcale taki przypadkowy. To była dla mnie bardzo ciekawa i świetnie wykreowana lektura, lekko groteskowa, momentami zabawna, a jednocześnie pełna testosteronu dzięki silnemu bohaterowi. Znajdziemy w niej również elementy dobrego, surowego kryminału, bez lukru i ugładzonych schematów. Wiecie doskonale, że na co dzień sięgam po zupełnie inną literaturę, ale dobrym kryminałem czy thrillerem nigdy nie pogardzę. „Plan B” to propozycja interesująca zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn. Przyznam szczerze, że nie czytałam wcześniej żadnych opinii na jej temat ani nawet samego opisu z okładki. Tak naprawdę nie wiedziałam, z czym przyjdzie mi się zmierzyć, a opis przeczytałam dopiero wtedy, gdy książka trafiła w moje ręce.
Na początku może się wydawać, że to zwyczajna, obyczajowa opowieść o młodym proboszczu, który pragnie zmienić coś w swoim otoczeniu i pomóc młodzieży. Otóż moi drodzy, zdecydowanie nie! Autor rewelacyjnie buduje nastrój, stopniowo podkręca napięcie i zmusza czytelnika do refleksji. I powiem Wam, że naprawdę zgadzam się z młodym księdzem. Samo zestawienie słów „ksiądz” i „dzieci” budzi w nas jednoznaczne skojarzenia, a środowisko, w którym dorastają młodzi ludzie, często warunkuje ich przyszłość. Nie zawsze, ale bardzo często i w tym przypadku również zgadzam się z autorem. Aby pomóc młodzieży, ksiądz Paweł wraz ze swoim przyjacielem z seminarium wpadają na pewien… plan.
Pewnego dnia zostaje porwana młoda dziewczyna, córka jednego z najbogatszych ludzi w regionie, potocznie nazywanego „Midasem” oczywiście z powodu swojego bogactwa. Czarnota, zamiast wzywać policję, kontaktuje się z biurem detektywistycznym. Do sprawy zostaje przydzielony były policjant Kosin, który nie cieszy się dobrą sławą wśród bandytów. Kosin wyrusza wraz z klientem, by jak najszybciej odnaleźć porwaną Annę…
Co było dalej, koniecznie musicie odkryć sami. Mogę Was jednak zapewnić, że mamy tu do czynienia z mocnym, męskim piórem. Historia wciąga, a akcja płynie wartko. Oprócz księży, którzy pobłądzili w szczytnym celu, ale pokazani są jako zwykli ludzie ze swoimi wadami, mamy też Kosina — dalekiego od ideału policjanta. Do tego wszystkiego autor dorzuca wątki mitologii słowiańskiej, które świetnie urozmaicają całość. To bardzo przyjemna lektura z wyrazistymi, charakterystycznymi postaciami. Pan Dariusz stworzył naprawdę ciekawą historię, prowadzoną naprzemiennie z perspektywy księży i Kosina. Uwielbiam taką narrację, bo pozwala zajrzeć bohaterom do głowy. Styl autora sprawił, że nie mogłam oderwać się od książki, a fabuła pochłonęła mnie całkowicie. Przyznaję się bez bicia, spodziewałam się czegoś innego, ale może właśnie tak miało być. Książkę zaliczam do bardzo udanego debiutu. Bawiłam się świetnie i polecam ją na ciekawie spędzony wieczór.
Za możliwość poznania „Planu Błogosławionego” dziękuję Wydawnictwu High Heels.


„Plan Błogosławiony” do kupienia na Bonito