„Gideon z Dziewiątego” Tamsyn Muir

Cesarz potrzebuje nekromantów.

Nekromantka z Dziewiątego potrzebuje wojowniczki.

Gideon ma miecz, kilka sprośnych gazetek i serdecznie dość starych gnatów oraz grobowcowego szamba.

Wychowana wśród nieżyczliwych, kostniejących mniszek, prastarych służących i armii szkieletów, Gideon pragnie porzucić marne życie w mogilnianej służbie i uniknąć pośmiertnego losu ożywionego szkieletu. Pakuje miecz, buty i sprośne magazyny, gotowa wdrożyć plan brawurowej ucieczki. Ale zmora jej dzieciństwa, jej nemesis, nie zamierza wypuścić Gideon bez wypełnienia ostatniej posługi.

Harrowhark Nonagesimus, Wielebna Córka z Dziewiątego Domu, wybitna wiedźma kościomancji, została wezwana przez Cesarza. Wraz z innymi sukcesorami wiernych Domów ma przejść śmiertelnie niebezpieczne wyzwania, testujące umiejętności i inteligencję. Jeśli Harrowhark wyjdzie z tej próby zwycięsko, zyska nieśmiertelność i zostanie wszechmocnym sługą Wskrzeszenia.

Jednak żaden nekromanta nie może dostąpić wyniesienia bez swego kawalera. Bez miecza Gideon Harrow jest skazana na porażkę, a Dziewiąty Dom czeka upadek.

Oczywiście pewnych trupów lepiej nie budzić z uśpienia.

Źródło opisu: https://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/1662

#Współpraca recenzencka

No dobrze, moje kochane, zaczytane Moliki, muszę Wam jeszcze opowiedzieć pewną historię. Może część z Was o tym nie wie, ale oprócz romansów czy kryminałów (choć tych drugich ostatnio czytam zdecydowanie mniej, ale nadrabiam za to serialami i filmami!), zdarza mi się sięgać także po fantastykę. Co prawda jestem w tym dość wybredna, ale Czwarte skrzydło pokochałam, Dianę i Samkiela również, a o Harrym Potterze czy Darach Anioła nawet nie muszę wspominać, kocham je nieustająco i niezachwianie.
W ostatnim czasie zagłębiłam się w Comę, a jeszcze wcześniej poznałam tajemniczą syrenę i egzekutora. Więc kiedy tylko nadarzyła się okazja, sięgnęłam po historię z… nekromantką i jej wojowniczką. Jak ja chciałam poznać tę opowieść! Gideon to niesforna kobieta, która ma dosyć życia w służbie Dziewiątemu Domowi. Chce po raz kolejny uciec i zmienić swój los, a gdy już prawie jej się to udaje i widzi już swoją szansę, dostaje ultimatum… Jeśli pomoże swojej nemezis, znienawidzonej Harrowhark, dostanie to, o czym marzy. Brzmi świetnie, prawda? Historia o dwóch kobietach, z których każda ma inny cel, ale by go osiągnąć, muszą współpracować.

Miałam i nie ukrywam nadal mam ogromny problem z oceną tej książki. To mój drugi DNF w tym roku. Muszę przyznać, że czuję się nią bardzo rozczarowana i zawiedziona. Przeczytałam może jedną trzecią i szczerze mówiąc, większości nie zrozumiałam. W pewnym momencie doszłam do wniosku, że właściwie nie wiem, o czym czytam. Próbowałam się do niej zmusić, ale od dwóch tygodni mi to nie wychodzi. Główna bohaterka to dla mnie mężczyzna w damskim wydaniu i jakoś nie zdobyła mojej sympatii. Sama fabuła była chaotyczna i choć w końcu dało się to wszystko sobie jakoś poukładać, to szło przeraźliwie wolno, a długie opisy i niewielka ilość dialogów sprawiały, że realnie nie mogłam przez to przebrnąć.
A przecież historia ma ogromny potencjał.
Nie chcę jednak nikogo zniechęcać — to, że mnie ta książka nie porwała (pamiętajcie, że jej nawet nie skończyłam), wcale nie oznacza, że Wam również się nie spodoba. Każdy z nas szuka w literaturze czegoś innego: jedni potrzebują mocnych emocji, inni wartkiej akcji, a jeszcze inni po prostu klimatu, który ich otuli i wciągnie. Może akurat Wy odnajdziecie w tej historii to, czego ja nie znalazłam, może zachwyci Was ciekawe połączenie z nekromancją, bohaterki albo sposób prowadzenia fabuły. Literatura ma to do siebie, że działa na każdego inaczej, dlatego, jeśli opis Was zaciekawił, dajcie jej szansę. Być może to właśnie dla Was okaże się książką, która idealnie trafi w nastrój i zostanie z Wami na dłużej.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Hype.

„Gideon z Dziewiątego” do kupienia na Bonito