„Nieczuły casanova” L.J. Shen

Miliarder Riggs Bates dobrze wie, że pieniądze nie kupią mu szczęścia. Utrzymuje swój majątek w sekrecie, a kobiety zmienia jak rękawiczki. Przynajmniej do momentu, gdy zostaje przyłapany na romansie z zamężną prezenterką przez jej ambitną asystentkę.
Daphne Markham pragnie w życiu dwóch rzeczy: małżeństwa, które zapewni jej stabilność, i życia w Stanach. Gdy niedoszły narzeczony odchodzi, by „odnaleźć siebie”, a wiza pracownicza zbliża się do wygaśnięcia, dziewczyna decyduje się na drobny szantaż. Na szczęście Riggsowi również zależy na pozostaniu w Nowym Jorku, więc zaręczyny szybko dochodzą do skutku.
Mimo początkowej niechęci Riggs i Daphne zaczynają z czasem zauważać, ile ich łączy. Małżeństwo, które miało być fałszywe, coraz bardziej przypomina prawdziwy związek. Pytanie jednak, czy i ona, i on będą mieli na tyle odwagi, by sięgnąć po upragnioną miłość…

Źródło opisu: https://wydawnictwoluna.pl/ksiazki/romans/nieczuly-casanova/

#Współpraca reklamowa

Dziś Moliki moim książkowym autobusem powracamy do serii Cruel Castaways autorstwa L.J Shen Zatrzymujemy się przy trzecim tomie, w którym bliżej poznajemy niejakiego Riggs’a Batesa. Przyznam się, że poprzedni tom o Arsenie bardzo mi się podobał, więc wobec tej części miałam naprawdę wysokie oczekiwania. A jak wyszło? Byłam równie zachwycona czy raczej zaliczyłam wielkie rozczarowanie. Zapraszam na krótką recenzję!

Daphne Markham to młoda kobieta z jasno określonym planem na życie, choć wcale nie należy on do szczególnie rozbudowanych. Ma poślubić dobrze zarabiającego lub zamożnego mężczyznę i zdobyć zieloną kartę, aby na stałe pozostać w Stanach. Tyle byłoby teorii. W praktyce życie Duffy wygląda zupełnie inaczej. Pracuje jako asystentka i… cóż, nie cieszy się zbytnio sympatią wśród innych współpracowników. Dla swojej wymagającej szefowej załatwia dosłownie wszystko — zawsze, wszędzie, bez względu na porę. Nawet w środku nocy organizuje prezent dla jej dziecka. Tymczasem jej praca niedługo się skończy, wiza niebawem traci ważność i Daphne będzie zmuszona albo wrócić do rodzinnego domu, albo znaleźć inną pracę, co bez wizy graniczy z cudem. Jej przyszły/niedoszły narzeczony właśnie wyrusza na półroczną wyprawę do Tybetu, by „odnaleźć siebie”, zanim w ogóle poprosi ją o rękę. Kiedy pewnego wieczoru wycieńczona wpada do domu szefowej z cudownie zdobytym prezentem, zastaje ją w dość… intymnej sytuacji. I to bynajmniej nie z mężem.

Riggs Bates to młody miliarder, który ponad wszystko ceni sobie prywatność. Choć ma ogromny majątek, żyje tak, jakby go wcale nie miał. Jest jednym z najlepszych fotografów, podróżuje po świecie, zbyt długo nie zatrzymując się w jednym miejscu. Bóg nie poskąpił mu ani talentu, ani oczywiście urody, co skutkuje ogromną listą złamanych serc. Monotonia i stałość go męczą. Istnieje jednak jedno jedyne miejsce, w które nigdy nie zamierza zawitać. Los, przypadek, fatum a może zrządzenie sprawiają, że jego kolejna gorąca schadzka zostaje przerwana przez niespodziewane pojawienie się pewnej dziewczyny. To spotkanie będzie miało interesujące konsekwencje, których żadne z nich nie przewidziało…

Choć można powiedzieć, że bez większych trudności domyślicie się, co wydarzyło się dalej i jak potoczyły się losy bohaterów, ja przy tej historii bawiłam się naprawdę dobrze. Polubiłam zarówno kreację „łowczyni majątku” i ekscentrycznego miliardera. Główna bohaterka gdzieś po drodze się pogubiła a wręcz jej „obsesja” spowodowała, że pozwalał się wykorzystywać, dostosowując się do otoczenia, zatracając gdzieś swoje ja. Wszystko, co robi i mówi, ma być poprawne, nierzucające się w oczy, wręcz wyuczone. Riggs zaś jest jej kompletnym przeciwieństwem i to on jest tą błyszczącą gwiazdą, na którą wszyscy zwracają uwagę i szczerze mówiąc, on sam ma to gdzieś. Zupełnie nie zależy mu na opinii innych. Oboje są niczym ogień i woda, a ja z przyjemnością towarzyszyłam im podczas tej burzliwej relacji. Autorka dobrze stopniowała ich emocje i napięcie. Choć tak bardzo się różnią, pasują do siebie idealnie. Ich wzajemne rozmówki i cięte riposty nie raz wywołały u mnie szczery uśmiech. Cała fabuła została naprawdę dobrze pomyślana, może lekko przewidywalna, ale za to pełna emocji, rodzącego się uczucia, kontrastów i trudnej przeszłości. Spędziłam z tą opowieścią bardzo przyjemny czas. Bohaterowie przeszli ciekawą, niełatwą drogę do szczęścia.
Zdecydowanie polecam i szczerze zachęcam do poznania tej historii!

Za egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję Wydawnictwu Luna.

„Nieczuły casanova” do kupienia na Bonito