„Miłość, kłamstwa i koronki” Marta Nowak
Pewien wieczór okazuje się dla Martyny prawdziwą katastrofą. Sprawy między nią a mężem komplikują się tak, że o mały włos nie dochodzi do tragedii. Ich małżeństwo przestaje istnieć, ale on nie zamierza odpuścić. Chociaż z czasem wszystko na pozór idzie w dobrym kierunku, to kolejny wybranek okazuje się namiętną pomyłką, która ma swoje konsekwencje.
Kobieta próbuje mimo tego ułożyć sobie życie na swoich zasadach. Jednak pragnienie bycia kochaną to początek kłopotów. Ktoś próbuje zagrozić jej oraz osobom z jej otoczenia, a wszystko zmienia się nagle w grę na śmierć i życie. Dodatkowo na horyzoncie pojawia się mężczyzna z jej przeszłości.
Ponoć stara miłość nie rdzewieje. Ale czy Martyna da się uwieść i ponownie zaryzykuje? A może w końcu zawalczy o siebie?
Tajemnice, kłamstwa, namiętność i morderstwo, które trzeba ukryć…
Źródło opisu: https://wydawnictwowolf.pl/pl/p/Milosc%2C-klamstwa-i-koronki-/158

#Współpraca recenzencka
Cześć, moje kochane Moliki, dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć historię pewnej kobiety, która może nie do końca zostałaby moją przyjaciółką, ale w pewnym sensie zaintrygowała mnie bardzo swoją opowieścią. Zanim jednak przejdę do losów Martyny, chcę zadać Wam jedno pytanie.
Czy również macie czasem wrażenie, że sami (zupełnie na własne życzenie) ściągamy na siebie kłopoty? Te mniejsze i te trochę większe. I że wcale nie potrzeba do tego ingerencji innych osób, bo potrafimy sami wpakować się prosto w ramiona nieszczęścia?
A teraz wracam do głównej bohaterki książki „Miłość, kłamstwa i koronki” – Martyny. To kobieta, która w swoim życiu przeszła już naprawdę wiele. Wyszła za mąż za mężczyznę, który okazał się pijakiem, agresorem i człowiekiem skrajnie zaborczym. Gnębił ją, zastraszał, odbierał nie tylko jej głos, ale i pewność siebie. Martyna czuła się przy nim zahukana, przygaszona i potwornie nieszczęśliwa. Więc gdy tylko na jej horyzoncie pojawił się mężczyzna, który nie tylko zwrócił na nią uwagę, ale też był ciekaw jej zdania, przylgnęła do niego niczym ćma do światła. I szczerze mówiąc, szczególnie mnie to nie dziwi. Nagle ktoś zobaczył w niej KOBIETĘ z krwi i kości. Kogoś, kto chce się podobać, kto chce być ważny, zauważony, a nie sprowadzony wyłącznie do roli sprzątaczki, kucharki czy opiekunki do dzieci. Martyna uległa. Wdała się w gorący i płomienny romans, który nie ma co ukrywać, odcisnął ogromne piętno na jej dalszym życiu. Zaszła w ciążę, będąc wciąż żoną pijaka, z którym jak najszybciej chciała się rozstać. Kochanek nie chciał słyszeć o dziecku, a życie w małej mieścinie, gdzie nic nie da się ukryć, tylko pogarszało jej sytuację.
Mija pięć lat. Martyna z pomocą najbliższych jakoś poukładała sobie życie. Podjęła pracę w urzędzie, gdzie… wdała się w kolejny romans i tym razem ze swoim podopiecznym, i to sporo od niej młodszym facetem. Doskonale zdaje sobie sprawę, że to, co robi, nie jest ani dobre, ani właściwe. Wie też, że musi uważać, by sprawa nie dotarła do jej przełożonej. Ale oczywiście jak to bywa w życiu, nie wszystko idzie tak, jak sobie zaplanowała…
I tutaj, moi drodzy, więcej Wam już nie zdradzę.
Powiem Wam moje Moliki, że naprawdę dobrze spędziłam czas przy tej lekturze. Kompletnie nie spodziewałam się tak dramatycznego zwrotu akcji, a byłam przekonana, że historia pójdzie raczej w stronę kolejnych miłosnych perypetii Martyny, a nie w kierunku wątku kryminalnego. I za to należy się ogromny plus. Dodatkowo styl i sposób napisania tej historii, sprawił, że można ją było pochłonąć w bardzo ekspresowym tempie. Z drugiej zaś strony… dawno nie spotkałam bohaterki tak, no nie wiem nawet, jak to delikatnie ująć, naiwnej. Kobiety, która dla męskiej uwagi zrobi absolutnie wszystko. Martyna nie wyciągnęła żadnej lekcji ze swoich wcześniejszych błędów. Wiele sytuacji sprowadziła na siebie sama. Wyszła za mąż za pierwszego lepszego chłopaka tylko dlatego, że jej wielka miłość zakochała się w kimś innym. Wdała się w romans ze starszym mężczyzną, który na co dzień mieszkał z inną kobietą, choć twierdził, że nic ich nie łączy. Tak bardzo pragnęła szacunku, czułości i poczucia bezpieczeństwa, a jej historia pokazała nam dobitnie, jak łatwo można dać się omamić czułym słówkom. Bo prawdziwe oblicze związku odsłania się dopiero wtedy, gdy opadnie pierwsze zauroczenie te tak zwane różowe okulary i zaczyna się szara codzienność. Obowiązki, zmęczenie i kryzysy. To właśnie wtedy widać, kto tak naprawdę stoi obok nas, a kto tylko dobrze grał swoją rolę. Jeśli macie ochotę na historię, która łączy obyczajówkę, erotykę i element kryminalny, to ta książka będzie dla Was idealnym wyborem. Zdecydowanie zachęcam, żeby po nią sięgnąć.
Za możliwość poznania tej historii dziękuje Wydawnictwu Wolf.


„Miłość, kłamstwa i koronki” do kupienia na Bonito