„Mystery Royale. Pojedynek na tajemnice” Kaitlyn Cavalancia
GRA SIĘ ROZPOCZĘŁA. STAWKĄ JEST MAGIA… I ŻYCIE.
„Uciekaj, jeśli dziwne cię znajdzie”— to jedyne, co pozostało szesnastoletniej Mullory po zmarłej matce. Ale ostrzeżenia nie pomagają w opiece nad chorą babcią ani nie płacą rachunków.
Gdy tajemnicze listy zaczynają pojawiać się w najbardziej nieoczekiwanych miejscach, Mullory trafia na zaproszenie do udziału w grze w posiadłości Stoutmire. Nagroda? Potężna fortuna… i coś znacznie bardziej niebezpiecznego.
Zasady są proste: rozwiąż zagadkę —kto zabił Xaviera Stoutmire’a, czarodzieja bez spadkobiercy. W rezydencji pełnej magii, sekretów i podejrzanych, Mullory musi zdecydować, komu zaufać: urokliwemu Whitakerowi, milczącej Ellison, zbuntowanej Lyric czy skrytemu Mateo?
A przede wszystkim – musi odkryć,dlaczego to właśnie ją wybrano.
Każda rodzina ma sekrety. Nie każda z nich zabija, by je zachować.

#Współpraca reklamowa
Dzisiaj, moje Moliki, mam dla Was recenzję inną niż wszystkie. Otóż, moi drodzy, po raz pierwszy nie przeczytałam książki do końca. Zatrzymałam się w połowie i powiem Wam szczerze, na ten moment nie planuję do niej wracać. Kilka dni temu pytałam Was w jednym z postów, co robicie, gdy książka Was nie wciąga — i Wasze odpowiedzi były jednoznaczne. Ja do tej pory zawsze doczytywałam wszystko do ostatniej strony, ale tym razem zaczęły mnie dopadać wątpliwości. Złapałam się na tym, że robię absolutnie wszystko, byle tylko nie usiąść wygodnie na kanapie z herbatą i tą książką. A to już samo w sobie mówi naprawdę wiele.
Miałam ogromny problem z oceną tej książki i muszę przyznać, że czuję się nią lekko rozczarowana. Opis, a przede wszystkim okładka, sugerowały coś zupełnie innego niż to, co ostatecznie dostałam. Czekałam na „to coś”, na zwrot akcji, na moment, który mnie porwie — ale niestety się nie doczekałam.
A przecież historia ma ogromny potencjał. Magia połączona z zagadką kryminalną, grupka dzieciaków i wyznaczony czas na odnalezienie mordercy wujka. Stawka jest wysoka dla wszytskich — pięcioro spokrewnionych z ofiarą nastolatków i dwójka pozornie niezwiązanych z nią bohaterów musi rozwiązać tajemnicę. I… niestety, na tym moje pozytywy się kończą.
Mnogość wątków, duża liczba bohaterów i bardzo krótkie rozdziały sprawiły, że kompletnie się gubiłam. Niby cały czas coś się działo, a jednocześnie miałam wrażenie, że nie wiem, o co właściwie chodzi. Szkoda, bo zapowiadało się na historię z prawdziwym efektem „wow”. W moim odczuciu jednak czegoś takiego zdecydowanie zabrakło.
Nie chcę jednak nikogo zniechęcać — to, że mnie ta książka nie porwała (pamiętajcie, że jej nawet nie skończyłam), wcale nie oznacza, że Wam również się nie spodoba. Każdy z nas szuka w literaturze czegoś innego: jedni potrzebują mocnych emocji, inni wartkiej akcji, a jeszcze inni po prostu klimatu, który ich otuli i wciągnie. Może akurat Wy odnajdziecie w tej historii to, czego ja nie znalazłam — może zachwyci Was atmosfera, bohaterowie albo sposób prowadzenia fabuły. Literatura ma to do siebie, że działa na każdego inaczej, dlatego jeśli opis Was zaciekawił, dajcie jej szansę. Być może to właśnie dla Was okaże się książką, która idealnie trafi w nastrój i zostanie z Wami na dłużej.
Za możliwość poznania tej historii dziękuję Wydawnictwu You&YA


„Mystery Royale” do kupienia na Bonito