„Pan lasu” Łukasz Orbitowski
To miał być spokojny, kojący wyjazd dla ojca i syna. Krystian – chłopak, któremu nałogi zniszczyły życie i ojciec, który ostatkiem sił o niego walczy. Przed nimi kilka miesięcy pracy podczas remontu dworu myśliwskiego ukrytego w głębi Puszczy Augustowskiej. Ale coś poszło nie tak. Budzą się pradawni bogowie, budzą się ich wyznawcy…
Nie oszukujmy się – „Pan lasu” to horror, więc będzie mrocznie i krwawo. Jak bardzo? O tym zdecydujesz sam.
Źródło opisu: https://sklep.muduko.com/pl/p/Pan-lasu/404

#Współpraca recenzencka
Hejka, moje zaczytane Moliki! Jeśli śledzicie mój blog albo moje social media, to wiecie doskonale, że oprócz tradycyjnych książek lubię pokazywać Wam także inne ciekawostki. Czasem są to miejsca, które odwiedziłam (dobra, może zdarzyło się to raptem dwa razy), innym razem poleciłam Wam kosmetyki, które miałam okazję przetestować i z którymi zdążyłam się na prawdę zaprzyjaźnić. Bywały też gry, a nawet takie fajne połączenie gier i książek w jednym, czyli moi mili książki paragrafowe. Jeśli choć trochę już Was zaciekawił ten wstęp, to koniecznie zajrzyjcie na mój Instagram, tam znajdziecie o nich więcej smaczków i szczegółów.
Wracamy jednak do tematu gry książkowej, która jest dzisiejszym motywem przewodnim. I tu uwaga, mam dla Was coś naprawdę mrocznego.
„Pan Lasu” autorstwa Pana Łukasza… to nie jest zwykła, lekka gierka, którą można przejść z uśmiechem na twarzy. To horror, w którym to Wy decydujecie o przebiegu wydarzeń. I uwierzcie mi, te decyzje potrafią słono kosztować. Przez chwilę zastanawiałam się, czy opowiedzieć Wam o fabule tak, jak o klasycznej książce, ale szybko zrozumiałam, że to nie ma najmniejszego sensu. Jak mam opowiedzieć o czymś, co za każdym razem wygląda inaczej i jest zależne wyłącznie od Waszych wyborów?
Jest jednak jedna zasada, której musicie przestrzegać:
Krystian nie może zginąć.
Brzmi prosto? Tylko tak to brzmi.
Przyznam się bez bicia, mnie kilka razy się nie udało. Za każdym razem byłam przekonana, że wybieram bezpieczne paragrafy, które nie doprowadzą do tragedii… no cóż, a jednak. Raz nawet specjalnie wybrałam opcję, która wyglądała jak pewna śmierć i oczywiście tak też się skończyło. Podoba mi się ogólny klimat tej historii. Jest mrocznie, niepokojąco, a jednocześnie czuję, że mam realny wpływ na to, co się wydarzy. Może momentami tego mroku było dla mnie odrobinę za mało, ale to z kolei rodzi pytanie: co takiego mną kierowało, że czuję lekki niedosyt? Może to po prostu chęć jeszcze głębszego zanurzenia się w ten świat albo za dużo naoglądałam się filmów.
Autor fajnie buduje atmosferę. Wprowadza nas w las pełen tajemnic i niepokojących sił, które wpełzają do naszego świata, zadając kłam temu, co wie nasz główny bohater. Napięcie rośnie wraz z każdym wyborem, a żadna decyzja nie daje pewności, że jest tą właściwą. Całość historii jest przemyślana i bardzo dobrze napisana. Niezależnie od tego, jakie wybory podejmie czytelnik, wszystko łączy się w spójną całość. Spędziłam z tą książką naprawdę świetny czas. I co najważniejsze, to nie jest tytuł „na raz”. Można do niego wracać wielokrotnie, za każdym razem przeżywając historię inaczej.
Jeśli więc lubicie mroczne klimaty, decyzje z konsekwencjami i historie, które żyją dzięki Waszym wyborom, to „Pan Lasu” zdecydowanie zasługuje na Waszą uwagę.
Polecam Wam tę książkę z czystym sumieniem.
I pamiętajcie…
Krystian nie może zginąć.
Za możliwość poznania tej historii dziękuję Wydawnictwu Muduko


„Pan Lasu” do kupienia na Bonito