„Fabled Lands 3: Nad morzem ciemnym jak krew” Jamie Thomson, Dave Morris

Fabled Lands to wyjątkowa książka-gra, w której to Ty decydujesz, kim jesteś i jak potoczy się Twoja przygoda. Wyrusz nad morze ciemne jak krew i odkryj ogromny, otwarty świat pełen magii, niebezpieczeństw i tajemnic.

Fabled Lands jest klasyczną opowieścią fantasy. Czasem walczymy w niej z potworami, innym zaś razem skradamy się przez tajne przejścia, by wykraść skarb. Odnajdzie się tu zarówno młodszy czytelnik (powiedzmy: 10-letni), jak i zaprawiony w bojach rodzic trójki łobuzów, a także programista, student, piarowiec czy po prostu fantasta.

Źródło opisu: https://sklep.muduko.com/pl/p/Fabled-Lands-3-Nad-morzem-ciemnym-jak-krew/403

#Współpraca recenzencka

Moje Kochane Moliki, chcecie wiedzieć, jak to jest nagle zrozumieć fascynację swojego męża grami komputerowymi… i to bez wchodzenia w świat miliona klawiszy, myszek i diabli wiedzą czego tam jeszcze? Bo ja czasami naprawdę mam wrażenie, że mój mąż, a teraz już i moje dzieci, zaczęli mówić w jakimś tajemniczym, turbo‑skomplikowanym języku rodem z elfickiego zamku. Wiecie, takim, w którym „pokonałem go na ulta” albo „zdjęłam go na hita” brzmi jak zaklęcie z podręcznika do magii. Cokolwiek to znaczy. Ale uwaga, zaczynam coś tam już kumać. A wszystko przez jedną grę książkową (no dobrze, nie pierwszą w moim życiu, ale pierwszą, która mnie tak wciągnęła), w której najpierw zostałam łotrem, potem magiem, a po drodze bawiłam się jak dziecko, wymyślając imiona brzmiące jak połączenie fantasy i memów. I wiecie co? Bawiłam się super.

I wiecie, co było w tym najlepsze?
Za każdym razem ta przygoda może wyglądać inaczej. Serio. Jednego dnia jesteście charyzmatycznym wojownikiem, a następnego, magiem.
W tej grze możecie być, kim tylko chcecie:
– nieustraszonym żeglarzem,
– wojownikiem szukającym sławy,
– złodziejem z refleksem kota,
– czarodziejem, który ma więcej mocy niż zdrowego rozsądku.

Podejmujecie decyzje, walczycie z potworami, handlujecie, zdobywacie reputację, a świat reaguje na wszystko, co robicie. Zero narzuconej fabuły, zero prowadzenia za rączkę. Macie ponad 700 paragrafów, które prowadzą Was do różnych zakończeń, więc możecie grać raz, drugi, piąty… i wciąż odkrywać coś nowego.
A jeśli się wkręcicie (a jest na to bardzo duża szansa), to doczytałam, że „nasz bohater” może „przenosić się” między poprzednimi tomami i tworzyć jedną wielką historię. Taka własna gra fantasy, tylko że to Wy jesteś scenarzystą, reżyserem i głównym bohaterem w jednym. Fajne nie? Kochani, bo to nie jest zwykła książka. To książka, która udaje grę… albo gra, która udaje książkę. I robi to genialnie. To po prostu świetna zabawa, taka, która wciąga szybciej, niż człowiek zdąży powiedzieć „jeszcze tylko jeden paragraf”. Jeśli więc chcecie poczuć się jak bohater epickiej przygody, ale bez konieczności instalowania 80 GB aktualizacji, spróbujcie. Ja weszłam w to „na chwilę”, a skończyłam z łotrem, magiem i planami na kolejne wcielenia. Polecam.

Za możliwość poznania tej historii dziękuję Wydawnictwu Muduko

„Fabled Lands 3: Nad morzem ciemnym jak krew” do kupienia na Bonito