„EGO” Marcel Moss

„OBUDŹCIE SIĘ, ANIOŁY ZEMSTY! DOŁĄCZCIE DO MNIE I POMÓŻCIE MI OCZYSZCZAĆ TEN ŚWIAT!”

Bolesławcem wstrząsa brutalne morderstwo młodej kobiety, której zwłoki odnaleziono w odludnym miejscu. Szczególną uwagę zwraca wyryta na jej ciele litera „R” – taka sama, jaką przed laty pozostawiał na swoich ofiarach Roland Zydar, zwany Raptorem.
Choć od dekady przebywa za kratami, komisarz Błażej Heller i jego partnerka, Malwina Zygart, podejrzewają, że może mieć z tą zbrodnią coś wspólnego. Postanawiają więc się z nim skonfrontować. Nie wiedzą jednak, że Raptor tylko na to czeka.
Wkrótce przestępca wciąga ich w psychologiczną grę, która okazuje się szczególnie niebezpieczna dla Malwiny – jego biologicznej córki. Kobieta, która wstąpiła do policji, by zerwać z trudną przeszłością, znów musi stanąć twarzą w twarz z człowiekiem, od którego przez całe życie próbowała się odciąć.
Tymczasem w mieście zostają odnalezione kolejne zmasakrowane zwłoki. Walcząc z czasem, Błażej i Malwina próbują ustalić, czy Raptor naprawdę działa zza krat, czy może ktoś uwierzył, że jest w stanie mu dorównać. A może nawet go prześcignąć.

Źródło opisu: https://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/1751

#Współpraca recenzencka

Hej hej, moje kochane Moliki! Dawno mnie tu nie było i szczerze mówiąc, to sama nie wiem, kiedy te dni tak przeleciały, dosłownie jeden po drugim, aż październik rozgościł się już na dobre. No szok i niedowierzanie, ale z drugiej strony myślę sobie, że dzięki temu jesteśmy już o krok bliżej wiosny i ukochanego lata, prawda?

A teraz moi kochani muszę Wam powiedzieć, że zupełnie przypadkiem odkryłam (można powiedzieć nawet, że mnie olśniło), że w kilku moich najbliższych recenzjach będą królować sami panowie. Nigdy wcześniej nie zwracałam aż takiej uwagi na to, że nieświadomie częściej wybierałam książki napisane przez kobiety niż przez mężczyzn. Dopiero teraz, gdy spojrzałam na swój niewielki stosik, zauważyłam tę małą ciekawostkę. I tu mam do Was pytanie, które naprawdę mnie ciekawi, czy Wy też częściej sięgacie po książki napisane przez kobiety, tak jak ja, czy może wolicie te stworzone przez mężczyzn? A może płeć autora nie ma dla Was żadnego znaczenia i liczy się wyłącznie sama historia albo konkretny gatunek, który lubicie?

„Ego” Marcela Mossa czekało na swoją kolej naprawdę dłuuuugo, aż zdecydowanie za długo i teraz tego szczerze żałuję. Od samego początku wyczuwa się, że ta historia ma w sobie takie „coś”, co przyciąga uwagę. Makabryczne morderstwo kobiety, odwzorowane na zbrodni popełnionej lata temu przez mordercę, który obecnie odsiaduje wyrok, natychmiast rodzi całą masę pytań. Wiem, że „Ego” to drugi tom opowiadający o losach Błażeja Hellera i Malwiny Zygart, którzy próbują dorwać sprawcę, zanim zabije kolejną osobę. Szkoda, że nie poznałam wcześniej „Alter”, bo pewnie dałoby mi to szerszy kontekst, jednak spokojnie, aby dobrze się odnaleźć i czerpać przyjemność z lektury, nie trzeba znać pierwszego tomu, przynajmniej ja się bardzo dobrze odnalazłam.

W środku znajdziecie niesamowitą manipulację, która wciąga jak przysłowiowe ruchome piaski, gonitwę z czasem, która nie pozwala na złapanie oddechu, seryjnego mordercę, który przecież nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, córkę mordercy, która żyję z tym piętnem i próbuję z nim walczyć, nieudacznika, który za wszystkie swoje porażki obwinia innych, oraz mężczyznę, który nadal nie potrafi pogodzić się ze stratą żony. Wszystko to tworzy intensywną, mocną mieszankę, która naprawdę dobrze „wchodzi”. Pan Moss potrafi bezbłędnie wciągnąć czytelnika w swój wykreowany świat i zapewnić wieczór pełen emocji. To świetnie skonstruowana, dynamiczna historia, w której mroczne tajemnice i ciągłe napięcie nie pozwalają na chwilę oddechu. Tak tylko na marginesie Wam powiem, że możecie się spodziewać ciekawego zakończenia, ale oczywiście nie powiem jakiego.

„Ego” to thriller, który zdecydowanie spełnia swoje zadanie, jest wciągający, trzyma w napięciu i nie pozwala się oderwać. Więc jeśli lubicie mroczne klimaty, manipulację, śledztwa i historie, które nie są oczywiste, zdecydowanie warto po niego sięgnąć. Ja polecam.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia.