„Okrutny sen” Stacia Stark

Pierwsza część cyklu „Królestwo śmierci”

Kiedyś pomogłam ocalić królestwo. Teraz jestem w więzieniu z cierni i koszmarów.

Moja zbrodnia? Znajomość miejsca ukrycia potęgi, która mogłaby zmienić świat. A ja przysięgłam bronić go za wszelką cenę. Ten sekret to jedyna rzecz, która trzyma mnie przy życiu.

Nagle pojawia się on. Piękny. Bezlitosny. Mroczne, nieprzeniknione oczy. Niebezpiecznie łobuzerski uśmiech. Nie przybył po to, by mnie ratować. Chce zdobyć sekret dla siebie – i zniszczy każdego, kto stanie mu na drodze.

Nie mam wyboru: muszę zawiązać kruchy, tymczasowy sojusz z mężczyzną, któremu nigdy nie będę mogła zaufać. Ponieważ stawką jest coś więcej niż tylko skradziona księga czy dawne urazy. A za jego maską swobodnego uroku kryje się coś znacznie groźniejszego niż żądza władzy.

Coś, co może zniszczyć nas wszystkich.

Źródło opisu: https://muza.com.pl/pl/products/okrutny-sen-autor-stacia-stark-jezyk-polski-nosnik-ksiazka-papierowa-rok-wydania-2026-stan-nowa-tytul-okrutny-sen-wydawnictwo-akurat-isbn-978-83-287-4012-9-ean-13-9788328740129-okla-11238.html?query_id=2

#Współpraca reklamowa

Cześć Moliki, jak zawsze przybywam do Was z krótką recenzją, ale zanim do niej przejdę, mam jedno pytanie. Czy lubicie takich nieoczywistych bohaterów, którzy tak na pierwszy rzut oka nie wydają się ani szczególnie dobrzy, ani mili, a jednak pod tą zewnętrzną powłoką skrywają coś zupełnie innego? Wiecie, takich, którzy nie są oczywistymi ulubieńcami, ale im bardziej ich poznajemy, tym mocniej nas oni przyciągają?

Dla mnie właśnie taką postacią jest Madinia. Można było ją poznać w cyklu „Królestwo kłamstw”, a teraz wraca jako główna bohaterka najnowszej serii „Królestwa śmierci”. Po wydarzeniach z poprzedniej historii Madinia wraz z królową piratów opuszcza swoich przyjaciół i wyrusza w świat, o czym marzyła od lat. Chciała być po prostu wolna, z daleka od wojen i królewskich intryg. Ale jej podróż miała jeszcze jeden powód, skrywa ona sekret, dla którego niektórzy są gotowi zrobić naprawdę wiele. Zostaje pojmana i uwięziona tylko po to, aby ją złamać i wydobyć z niej skrywaną prawdę. Przez trzy długie lata znosi męczarnie i katusze, a jedyną jej ochroną przed oprawcami staje się zablokowanie własnych wspomnień i zamknięcie się we własnym umyśle. Kiedy w końcu udaje jej się wyrwać z tej niedoli, na jej drodze staje ON.

Calysian, mężczyzna, którego poznała już wcześniej i który również skrywa swoją mroczną tajemnicę. Wiedziony magiczną siłą przyciągania, także pragnie odkryć to, co Madinia tak skrzętnie ukrywa. Los jednak zmusza ich do zawarcia kruchego porozumienia i wspólnej podróży w poszukiwaniu… a tego Wam już nie zdradzę, bo gdzie by tu była zabawa!

Możecie jednak spodziewać się interesującej, pełnej niebezpieczeństw i zwrotów akcji historii, przy której nie będziecie się nudzić. Byłam bardzo ciekawa tej książki, bo poprzednia seria ogromnie przypadła mi do gustu, a Lorian i Prisca podbili moje czytelnicze serducho. Tym bardziej chciałam zobaczyć, jak poradzi sobie sama Madinia. I powiem Wam szczerze, że póki co wysunęła się delikatnie na prowadzenie. Cały czas coś się w tej książce dzieje, a Madinia i Calysian niesamowicie do siebie pasują, choć początkowo nie darzą się ani zaufaniem, ani tym bardziej sympatią. Spędziłam z tą historią świetny czas, a zakończenie, jak to oczywiście u tej autorki bywa, sprawia, że już teraz, zaraz chcemy wiedzieć, co będzie dalej.

Kreatywność autorki i sposób, w jaki buduje świat, są naprawdę świetne. Przy tego typu książkach, gdzie trzeba wykreować wszystko od podstaw, łatwo się pogubić, ale tutaj wszystko jest klarowne i bardzo plastyczne. Bez problemu widzi się ten świat oczami swojej wyobraźni. Uważam też, że nie jest konieczna znajomość poprzedniego cyklu, cale dla pełnego obrazu warto go jednak znać. „Królestwa śmierci” to jednak osobna historia, którą można czytać niezależnie.

Mam nadzieję, że tą opinią, choć trochę zachęciłam Was do sięgnięcia po nią, bo naprawdę uważam ją za wartą uwagi. Ja ze swojej strony oczywiście polecam.

Za udział w tej podróży bardzo dziękuję Wydawnictwu Muza