„Passione. Reno Renado” Anna Wolf

Sekrety skrywane przez lata powoli wychodzą na jaw. Niczego nie ułatwiają, a jedynie jeszcze bardziej wszystko komplikują.
Plan Valentiny Romano jest prosty – uciec i przeżyć. Niestety jedyna osoba, która może jej w tym pomóc, to Reno Renado. Tymczasem mężczyzna jest tak zaskoczony widokiem dziewczyny, że dopiero po chwili ją rozpoznaje. Dowiaduje się, że osoba, która zagraża dziewczynie, od teraz jest również jego wrogiem. Wrogiem, który posunie się do naprawdę morderczych rzeczy, żeby osiągnąć cel. Pomoc mafii, którą Renado ofiarowuje Valentinie, ma jednak swoją cenę, a jest nią czyjaś śmierć.
Żadne z nich nie wie, kto tak naprawdę pociąga za sznurki. I nie wszystko jest takie, na jakie wygląda. Na szali stanie nie tylko ich życie, ale również uczucia.

Źródło opisu: https://wydawnictwowolf.pl/pl/p/Passione-Trzeci-tom-Bracia-Renado-Autograf/182

#Współpraca reklamowa

Moje kochane, zaczytane Moliki, wiecie doskonale, jak bardzo lubuję się w mafii, na szczęście tylko tej literackiej. Nie cukruję jej, nie gloryfikuję, ale… no co ja będę Was czarować. Bohaterowie w takich historiach potrafią być tak magnetyczni, że aż ma się ochotę ich schrupać. Dla wszystkich są chodzącym niebezpieczeństwem, a dla tej jednej jedynej są niesamowici. I właśnie takich bohaterów tworzy miedzy innymi Anna Wolf.

Autorka powróciła z kolejnym tomem o włoskich braciach Renado, którzy są ściśle powiązani z lekko szurniętą rodziną Tarasow. A ja uwielbiam obie te rodziny całym czytelniczym serduchem. Mogłabym długo rozwodzić się nad losami Reno i Valentiny, tę dziewczynę polubiłam od pierwszej chwili, a Reno… no cóż, o nim nawet nie muszę wspominać, bo wiadomo, że to klasa sama w sobie. Do tego dwóch najlepszych pracowników Reno, których także uwielbiam. Kurczę, kocham całe te dwie serie mafijne i szczerze liczę na kolejne tomy.

To nie są historie wymagające ogromnego skupienia, ale są napisane tak, że zapewniają świetną rozrywkę, od śmiechu, przez współczucie, zdenerwowanie, aż po chęć… no wiecie, lekkiego mordu. Pani Ania pisze w taki sposób i używa takich sformułowań, jakby była moją najlepszą przyjaciółką. Taki mój człowiek. I za to też ją uwielbiam. Gdyby było sto tomów, gwarantuję, że przeczytałabym je wszystkie.

Bardzo spodobał mi się motyw dawnego uczucia, które po latach wcale nie okazuje się takie martwe, jakby się mogło wydawać. W końcu jak to się mówi „stara miłość nie rdzewieje” Uwielbiam też to, że mimo iż pojawiają się nowe postacie, wciąż przewijają się bohaterowie z poprzednich części, wspólni wrogowie, wspólna zemsta, wspólne tajemnice. Kocham takie połączenia.

Z całego serca polecam tę historię (i pozostałe obowiązkowo)!

Za możliwość poznania kolejnego z braci Renado dziękuje autorce oraz Wydawnictwu Wolf.